piątek, 8 lutego 2013

Część 7. No more party in this week(end)


~Rose~

Jest czwarta rano. Co ja robię na zewnątrz? Bezsenność. Zupełnie nieuzasadniona. Przecież nie mam żadnych problemów. A może mam? Nie. Wiedziałabym. A może to jest mój problem? Może ja o czymś nie wiem? Z pewnością nie wiem, co ja tu w ogóle robię! Zawróciłam do domu.

 

~Maggi~

Otworzyłam oczy i zobaczyłam przy sobie Tom’a. Spał na fotelu obok łóżka. Postanowiłam go obudzić.

- Tom- szepnęłam szturchając go.- Thomas, obudź się- powiedziałam głośniej.

- Zaraz wstanę, nie spóźnię się do szkoły, mamo, obiecuję- mruczał.

- Z tego, co wiem nie jestem mamą tylko Twoją dziewczyną- zaśmiałam się.- Kręgosłup Cię rozboli.

Otworzył jedno oko i szybko je zamknął, słodko się uśmiechając.

- Mówię poważnie, będziesz jęczał, że wszystko Cię boli.

Otworzył oczy i szybko się zerwał, obdarowując mnie czułym pocałunkiem.

- Lilly jest u nas- powiedział i wyszedł, zostawiając mnie samą. Zmrużyłam oczy. Co robi tutaj Lilly?

Po chwili przypomniałam sobie, co robię tutaj ja i w oczach zebrały mi się łzy. Kilkakrotnie zamrugałam, tym samym je powstrzymując. Wolałabym, żeby dzisiaj nie było soboty, niedzieli, czy jakiegoś innego wolnego dnia. Chciałabym iść do szkoły i zapomnieć o tym, co dzieje się poza nią.

Przeciągnęłam się powoli i ziewnęłam. Wstałam z łóżka, złapałam wczorajszą sukienkę i udałam się do łazienki.

 

~Tom~

Udałem się na dół. Zobaczyłem Lilly siedzącą na parapecie. Deszcz, który padał za oknem zdecydowanie nie zapowiadał dobrego dnia.

- Hej- przywitałem ją, uśmiechając się ciepło.

Odpowiedziała mi tym samym.

- Nie przejmuj się już. Naprawdę nie ma czym. Ludzie mają naprawdę gorsze problemy. A co dopiero zwierzęta? Nieuleczalne choroby i nawet nie potrafią nam powiedzieć, co je boli i w czym tkwi sęk.

- Zamieniasz się w swoją mamę- zaśmiała się.

- Wiem, wiem… To jak? Lepiej? Zrobimy naleśniki, zwołamy pół szkoły i zrobimy jedną, wielką mega imprezę.

- Zdajesz sobie sprawę, że nie obejdzie się bez kazania Rose o tym, jakie to nieodpowiedzialne i o konsekwencjach i…

- Wiem, dlatego proszę, chociaż Ty mi teraz nie kracz- wyszczerzyłem się.

Przewróciła oczami i delikatnie się uśmiechnęła.

- Aaa!- usłyszeliśmy krzyk Mag z góry. Wystraszeni natychmiast tam pobiegliśmy. Ponieważ głos dochodził z łazienki, do środka weszła Lil.

- Aaa!- również krzyknęła.

- Co tam się dzieje?- spytałem.

- Thomas!- rozpaczliwie wołała Mag.

*le Tom czuje się jak bohater* Otworzyłem drzwi i wzrokiem poszukiwałem dwóch niewiast. Obie drżały stojąc na pralce. Wskazywały na róg łazienki. Złapałem mopa i… nie wiedziałem w sumie, na co mam się rzucić.

- Pająk!- piszczała Lilly.

Wykonałem tak zwanego facepalm’ a i schyliłem się w poszukiwaniu bestii. Kiedy wreszcie ją odnalazłem, zwinnym ruchem złapałem papier i uwięziłem w nim potwora. Dwie niewiasty zeszły ze swej wieży i dziękowały mi za moją rycerskość.


- Czy Ty aby nie przesadzasz Tom?- zapytała Ann, kiedy opowiedziałem gościom tą historię.

- Ale tak było!- broniłem się. Dziewczyna wywróciła oczami i wstała, udając się w stronę kuchni.

- I tak jesteś moim bohaterem- Maggi przelotnie mnie cmoknęła, siadając na moich kolanach.

Muzyka grała głośno, na gości powoli oddziaływał spożyty alkohol. Rozległ się, ledwo słyszalny, dzwonek do drzwi. Skierowałem się w tamtą stronę tanecznym krokiem. Otworzyłem, a przed nimi stała piątka chłopaków, trzymająca niemałe zapasy alkoholu. Uśmiechnąłem się i wpuściłem ich do środka.

Rozejrzałem się dookoła. No ładnie, Ann jeszcze nie upiła Rose. Widzę to, ponieważ kręci się nieswojo, upominając ludzi o rozsądne spożywanie drinków. Pokręciłem głową z dezaprobatą.

- Rosiiii- objąłem ją ramieniem- baw się.

- Tomiii- odgryzła się sarkastycznie- wiesz, jakie będą w związku z tą imprezą konsekwencje, prawda? A co, jeśli rodzice przyjadą nagle i…

- Błagam, nic nie mów. Jestem napity w cztery dupy i naprawdę nie dotrze do mnie to, co mówisz. Ale mam pomysł. Jest tu tyle przystojniaków, nie lepszych ode mnie, ale jestem zajęty, a Ty nie masz nikogo, więc może…

- O nie!- zaprotestowała szybko, wyrywając się z moich objęć- Poznawanie facetów na imprezach nie jest dobre.

Kontynuowałbym tą rozmowę, ale poczułem, że ktoś ciągnie mnie w głąb salonu. Tym kimś była Mag.

 

~Ann~

Spokojnie popijałam drinka, kiedy…

- Cześć- odezwał się głos za mną.

- Hej- odpowiedziałam szorstko.

- Jak się bawisz?- zapytał Liam.

- Lepiej bez Ciebie.

- Co się stało? Ostatnio było nawet miło.

- Ale dzisiaj nie mam ochoty na towarzystwo ani Twoje, ani Twojej bandy.

- Nie możliwe, żebyśmy byli aż tacy źli.

- A jednak- wstałam z miejsca i oddaliłam się do Blanca’ i, której humor również nie dopisywał.

- Co się dzieje?- zapytałam widząc jej nieobecną minę.

- Nic- odparła krótko.

- Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko…- zagadnęłam.

- Na tej imprezie znalazł się ktoś, kto bardzo mocno mnie rani…

Zmarszczyłam brwi.

- A tym kimś jest…- próbowałam ją zachęcić do mówienia.

- Upijmy się- zignorowała moją wypowiedź. Uniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się zadziornie.

 

~Rose~

Głośna muzyka i pijani ludzie dookoła. Łu hu. O niczym innym nie marzę. Sarkazm. Krążyłam wokół salonu i dopiero teraz zwróciłam uwagę na zdjęcia stojące na półce. Ogólnie wszyscy byliśmy wtedy na wakacjach. To było rok temu.

Pierwsze zdjęcie przedstawiało oczywiście Maggi. Bardzo nie chciała zdjęć, więc wyszło z zaskoczenia. Wspaniale, jak widać. Na następnym była Blanca. Delikatnie się uśmiechała. Jeszcze kolejne było z Ann. Rozmawiała przez mój telefon, obrywając od rodziców za nie odbieranie swojego. Kolejne było dość nieudolne, ponieważ robione przeze mnie. Byli na nim Tom i Mag, z uciętymi twarzami. Najwyraźniej to nie przeszkadzało przyjacielowi i postanowił oprawić je w ramkę.  Jeszcze Lilly, ktoś zostawił w domku lampki świąteczne, a my doszliśmy do wniosku, że skoro już się w nie zplątała to można zrobić zdjęcie. I ostatnie. Siedziałam na mostku, odgarniając włosy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że miałam na sobie zbyt krótkie szorty.

- Ślicznie wyszłaś- odezwał się ktoś, kto stał za mną. Odwróciłam się w tym kierunku i ujrzałam blondyna, ukazującego swój aparat ortodontyczny w szerokim uśmiechu. Przewróciłam oczami i znów skierowałam swój wzrok na zdjęcia, choć dokładnie je już przestudiowałam.

- Co Ty taka oschła?- zapytał stając przede mną.- Coś się stało.

- Nie- odparłam próbując zakończyć nasze spotkanie. Ostatnio coś sprawia, że czuję obrzydzenie do tej bandy.

- Wiesz, możesz mi powiedzieć wszystko- zaczął, nie przestając unosić kącików swoich ust.

- Naprawdę?- odpowiedziałam entuzjastycznym tonem, ale zaraz zmieniłam go w oschły i zimny.- W takim razie powiem Ci, że nie chcę Cię oglądać.- Przesunęłam się w prawo, chcąc wyminąć Niall’a, ale on uczynił to samo, znów tarasując mi drogę.

- To było niemiłe- powiedział z grymasem na twarzy. Uniosłam jedną brew, zadając sobie w duszy pytanie, czy on jest idiotą, a może tylko udaje?- Nie powinnaś mówić, że nie chcesz mnie oglądać, użyj jakiejś lepszej metody, żeby mnie spławić- spojrzał na mnie z wyższością.

- Ale zanim to nastąpi… But Ci się rozwiązał.- Chłopak skierował swój wzrok na sznurówki, a ja wtedy odeszłam szybkim krokiem. Jednak moje szczęście nie trwało długo. Horan nie dawał za wygraną.

- Oszukiwanie mnie nie pomoże, moja dezorientacja trwała za krótko. Kombinuj- wyszczerzył się.

- Powiesz mi w końcu, jaki cel ma ta cała rozmowa?- zmęczona tym teatrzykiem zignorowałam jego wypowiedź.

- Chcę się z Tobą umówić- wyjechał prosto z mostu. Spojrzałam na niego spod byka i nie wiedziałam, czy powinnam zacząć się śmiać.- Mówię poważnie- dodał.

- Po jaką cholerę miałabym się zgadzać?- spytałam uprzejmie.

- Inaczej się mnie nie pozbędziesz- odpowiedział szybko, jakby znał każdy mój ruch.

-A jeśli…

- Jeśli się zgodzisz, będzie mi miło. Czy nie lubisz, kiedy innym jest miło?

Spojrzałam na niego podejrzliwie. Doszłam do wniosku, że jedno takie spotkanie nic nie będzie znaczyło, a potem będę miała go z głowy.

- Kiedy?- spytałam zrezygnowana.

- Poniedziałek, Starbucks, w którym się pierwszy raz spotkaliśmy, przyjdę po Ciebie o osiemnastej.

- Poniedziałek?

- Tak- odparł, będąc pewny, że się zgodzę. Niestety miał rację.

- Dobra. Nie daję Ci numeru i adresu, bo domyślam się, że to już znasz. W takim razie…

- Idziemy się napić? –zapytał.

- Miałam mieć Cię z głowy- skrzyżowałam ręce na piersi.

- Nie, powiedziałem, że jeżeli się nie zgodzisz, nie pozbędziesz się mnie. Nie powiedziałem, że będzie inaczej, jeżeli się zgodzisz.

- Ale ja nie piję.

- Nie wspominałem o alkoholu. Sok, pepsi. To jak?

Ruszyłam przodem do kuchni, w przekonaniu, że blondyn ruszy za mną. Tak też było.

 

~Blanca~

- Everybody dance now!- krzyknęłam i zeskoczyłam ze stołu, prosto na parkiet. Niestety nie wylądowałam na niej. Otworzyłam jedno oko, jednak zobaczyłam tylko tańczących nastolatków. Potem drugie i moim oczom ukazał się mulat z pięknymi, czekoladowymi oczami, które teraz patrzyły przed siebie. Okazało się, że byłam na jego rękach, a on szedł… Właściwie gdzie?

- Zayn? Przpszam, DUPEK!- zaśmiałam się ze swojego żartu i zaniosłam śmiechem.

Weszliśmy do jakiegoś pokoju i chłopak puścił mnie. Krzyknęłam, ale wylądowałam na łóżku.

- Jśli mnie zgwacisz, zapcisz gorzkooooo- zagroziłam mu. On usiadł obok mnie i pogładził po policzku.

- Co się z Tobą stało?- pokręcił głową i spuścił wzrok.- Przecież to Ty ze mną zerwałaś, więc dlaczego to na mnie się wściekasz?

- Bo mogłeś o mnie walczyć!- krzyknęłam. Nie myślałam czysto. Działałam impulsywnie. On wtedy szybko przywarł do moich ust. Zakręciło mi się w głowie. Przez chwilę nasze usta jedynie łączyły się ze sobą. Czekałam na jego kolejny ruch. Jednak on nie nastąpił. Odsunął się, wstał i żegnając mnie słowami „Mam nadzieję, że nie będziesz tego pamiętać”- wyszedł.
Miałam kompletny mętlik w głowie. Co to było? Czemu się tam znalazłam, czemu to nie ja się odsunęłam? Czemu chciałam więcej? Na te pytania nie znałam odpowiedzi. Ale mój organizm, całkowicie zawładnięty przez alkohol, kazał mi tylko jedno- spać.

 
#Od Autorki
Gnój, chała, porażka!
Ale trudno :/
Może następny będzie lepszy :)
+Muszę się pochwalić, że Elka odpowiedziała na moje pytania na asku!!!! Aaaa!!! :D
Twitter: @KatyRoseCollins
Ask: ask.fm/PoniKowalska

9 komentarzy:

  1. TWÓRCZO <3 Kocham cię :D
    Jesteś zajebista ista ista ! :D
    Twoje opowiadanie sprawia, że coraz bardziej kocham Zayna :D <3 Dawaj następny szybko ♥
    A mi Perrie odpowiedziała *.*
    Zayn`s wife ♥ (Blanca)

    OdpowiedzUsuń
  2. przepraszam za spam, ale musze jakoś zareklamowac mojego bloga ^^ http://rid-nik-and-london.blogspot.com/
    PS: czytam twoje opowiadanie i dziewczyno jesteś zajebista !

    OdpowiedzUsuń
  3. nadal nie mogę wyjść z podziwu :D
    kocham to co piszesz <3
    i teraz mam ochotę na jakąś imprezę :)
    czekam na kolejny rozdział :*

    + zapraszam do mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Z góry przepraszam za spam ale chciałabym Cię zaprosić na mojego bloga :) Wejdz przeczytaj i sama się przekonaj czy warto czytać dalej :)
    http://asiula1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej boski !!!
    Szybko kolejny !!! :)



    _______________
    Skomentowałaś pozytywnie mojego bloga , za co serdecznie dziękuje !
    Chciałabym cię zaprosić na 5 rozdział !
    Około godz. 17 / 18 pojawi się 6 rozdział .
    Jeszcze raz serdecznie zapraszam i liczę na szczerą opinię ! :)
    http://nightmare-becomes-a-beautiful-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz mogę cię informować na twitterze :)
      Moja nazwa : @ola_diamond

      Usuń
  6. Super.

    http://as-the-dream-of-love.blogspot.com/
    ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA.
    Narazie są tylko bohaterowie ale może to się zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Meeega. O ja też bym sobie poszła na jakąś imprezę...'
    Idziecie ze mną ? Hahha a może zrobimy taką internetową imprezę [ impreza online]. Hahahha ja i te moje durne pomysły hahah.
    Przepraszam wszystkich za moją zrytą banie. haha. ;D
    No ,a co do rozdziału to zajebisty , zresztą wszystko co piszesz zawsze mi się podoba i chętnie czyta. Haha moja siostra zawsze: Patrz na twoim ulubionym blogu jest rozdział. hhaha no i zawsze czytam [ tylko przepraszam,że po kilku dniach zawsze dodaje komentarz bo czytam na telefonie i tak jakoś na telefonie głupio się dodaje komentarze].
    Heh pozdrawiam i czekam na kolejny skarbie ;*
    Bella♥
    -----------------
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    zapraszam na opowiadanie moje i Liamkowej:
    http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń