~Ann~
- Moi drodzy!- przemawiał Pan dyrektor. Jak już wiecie,
zbliża się cudowne dla nas wszystkich święto. Halloween!!!
Uczniowie zaczęli gwizdać i krzyczeć z radości. My
pozostając na swoich miejscach delikatnie klaskaliśmy. Jedynie Rose stała i
cieszyła się z pozostałymi. Maggi pociągnęła mnie za rękaw i powiedziała
jedynie:
- Zależy dla kogo takie cudowne- wywróciła oczami.
Zaśmiałam się cicho i oparłam o siedzenie. Dyrektor
kontynuował swoje ogłoszenie.
- W związku z tym Rada Uczniowska… Nie, nie mamy jeszcze
takiej rady… W związku z tym grupa ze
„Szkolnego Programu Akceptacji” zorganizuje przyjęcie!
Nastała cisza.
- To znaczy… Dyskotekę!!!
Rozległy się wiwaty. Rose cieszyła się, jak głupia, a nam
wcale nie było do śmiechu. Słowo się rzekło i tym sposobem organizujemy
dyskotekę. Nie to, że nie lubię tego typu przyjęć, przeciwnie, ale organizacja…
Ughr.
Apel się skończył. Była to ostatnia lekcja na dzisiaj.
Niestety do dzwonka zostało jeszcze 15 minut. Chodziliśmy za nauczycielem w tą
i z powrotem, aż w końcu zorganizowaliśmy protest i usiedliśmy pod jakąś salą.
Nasz nauczyciel od chemii wzruszył ramionami i również zajął miejsce na jednej
z ławek. Za chwilę dołączyły do naszej trójki również Blanca i Maggi, których
grupa dostała wolną rękę. Rozmawiałyśmy o niczym, a ciągle miałyśmy tematy.
~Rose~
Machałam nogami, siedząc na ławce i udawałam, że słucham
tego, co mówią dziewczyny. Kiedy słyszałam pytanie kiwałam głową na tak lub na
nie, w zależności od zdania reszty grupy. Obok nas siedziała grupa pięciu
chłopaków. Mimowolnie skierowałam na nich swój wzrok. Czterech z nich śmiało
się. Na brzegu ławki był Harry pogrążony w swoich myślach. Po chwili zdał sobie
sprawę, że się mu przyglądam i również na mnie spojrzał. Uśmiechnęłam się
przyjaźnie. Kąciki jego ust również lekko się uniosły, ale za chwilę opadły,
gdy Louis dotknął jego ramienia i zaczął zawzięcie o czymś do niego mówić. Kilka
dni temu Lilly doszła do wniosku, że nie ma sensu bawić się uczuciami
chłopaków. Pozornie jest inteligentna <wiem, że to czytasz, ale się nie
obraź, bo to tylko element opowiadania :*> dlatego zgodziłyśmy się z nią i
zrezygnowałyśmy z naszego „planu”. Czasem się zastanawiam, co nami kieruje, że
czujemy do siebie taką… jakby… niechęć. Nie twierdzę, że ich nie lubię. Po prostu…
Nie załamałabym się, gdyby moja próba zaprzyjaźnienia się legła w gruzach. Moje
myśli są przerażające… Ann twierdzi, że nie powinnam używać zwrotu „myślę”,
ponieważ ja nie myślę, co zostało skutecznie udowodnione, kiedy zgłaszałam nas
do „Szkolnego Programu Akceptacji”. Oj tam, oj tam… Każdy może popełniać błędy.
A ten nie jest przecież najgorszy w całym moim życiu, prawda?
Jest to już trzecia klasa. Łączy się to z wyborem
studiów. Nie wiem, kim zostanę. W sumie mam dobry kontakt z dziećmi… Ale nie o
to chodzi. Trzeba myśleć praktycznie. Tak, całe życie wpajano mi, że liczą się
pieniądze.
Ktoś dotknął mojego ramienia, a ja wzdrygnęłam się lekko
i szybko spojrzałam na osobę, która wybudziła mnie z transu. Była to Maggi.
- Hej, co jest?- zapytała, uśmiechając się przy tym
uroczo.
- Zamyśliłam się- odwzajemniłam gest i wstałam, podążając
za przyjaciółką. Sądząc po tłumach na korytarzach dzwonek już zadzwonił.
Otworzyliśmy szafki i założyliśmy buty oraz okrycia, żeby móc wyjść na
zewnątrz.
~Kilka dni potem~ Lilly~
Jutro dyskoteka, sala przystrojona, moja sukienka już od
tygodnia wisi w garderobie. Wracając do domu doszłam do wniosku, że on nie jest
taki zły. Że cała piątka nie jest taka zła. Co nie zmienia faktu, że nie żywię
do nich sympatii.
Usiadłam na krzesełku przed toaletką i spojrzałam na moje
odbicie w lustrze. Jedynym moim atutem są długie włosy. Tak uważam. Kilkoma
zwinnymi ruchami związałam je w koczka typu „artystyczny nieład”. Udał mi się
za pierwszym razem. Zadzwoniłam do Blanca’i z pytaniem, czy możemy iść.
Rozmawiałyśmy chwilę, potem złapałam moją torbę i udałam się do wyjścia. Po
drodze zatrzymała mnie mama.
- Kochanie, gdzie idziesz?
- Na szkolną dyskotekę.
- Myślałam, że… Nieważne, miłej zabawy- uśmiechnęła się.
Nie wnikałam w to, co chciała mi powiedzieć. Przytuliłam
ją na pożegnanie, następnie Laurę. To zabawne… Nasze imiona są na „L”. Heh…
Wyszłam z uśmiechem na ustach.
~Maggi~
Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam samochód Thomas’a.
Uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i musiałam
przyznać, że mój wygląd zachwycił mnie. Ach… Skromna ja. Wyszłam z pokoju,
łapiąc po drodze telefon. Wpadłam do gabinetu taty. Spojrzał na mnie zza sterty
papierów i widząc moją radość również się uśmiechnął, ale jakby z obawą.
- Coś się stało?- zapytałam.
- Nie… To znaczy… W sumie… Nie wiem, czy nie będziesz
zła… Nie powinienem… Ale ona chciałaby…
- No wyduś to z siebie- zaśmiałam się.
- Huuu… Idę dzisiaj na randkę- odpowiedział niepewnie.
Mina mi zrzedła. Umówił się na randkę?! A co z mamą?! O to właśnie zapytałam.
- Wiesz… To było dawno i myślę, że już czas… Powinnaś
mieć mamę.
- Tato! Mam już siedemnaście lat! W grudniu osiemnaście.
A Ty teraz chcesz mi szukać mamy?! Wcale nie o to chodzi! Chcesz ją zdradzić!
- Misiu, trzeba żyć dalej. Ty masz Thomas’a. Zrozum, że
też potrzebuję wsparcia…
- To ja już się nie liczę?!
- Ależ oczywiście, że się liczysz, ale…
- Ale co?!- krztusiłam się łzami.- No co?! Wiecznie mnie
nie ma?! Nie zwracam na Ciebie uwagi?! Nie chodzimy do kina co tydzień, jak
prawdziwy ojciec z córką?! Mogłeś o tym pomyśleć, kiedy miałam dziesięć lat,
kiedy mama żyła, kiedy prosiłam, żebyś poszedł ze mną na łyżwy, ale Ty zawsze
odmawiałeś, usprawiedliwiając się pracą! Kto wtedy ze mną był?! Mama! Nie Ty!
Teraz nie licz, że ja będę z Tobą!
Mocno trzasnęłam drzwiami gabinetu, złapałam torbę i buty
w rękę, wyszłam.
Z samochodu Tom’a dobiegała głośna muzyka. Dopiero po
chwili zauważył, że idę w jego kierunku. Uśmiechnął się promiennie, ale zaraz
potem zobaczył łzy spływające po moich policzkach. Szybko ściszył muzykę,
wysiadł z auta i nie pytając o nic przytulił mnie. Staliśmy tak w miejscu, ja
płakałam, słońce mocno grzało, a ludzie patrzyli się na nas, jak na idiotów.
Tom od czasu do czasu rzucał tylko jakąś obelgę w ich kierunku, albo używał
niegrzecznych gestów. Schlebiało mi to, bo robił to tylko dla mnie. On nie był
typem chłopaka, który szpanuje wulgaryzmami, etc.
Po dłuższej chwili się uspokoiłam.
~Blanca~
Czekam z Lilly od dłuższego czasu na telefon od Mag. Nie
odbiera. Próbowałyśmy się też dodzwonić do Thomas’a. Jednak po kilku sygnałach
słyszałam jego aksamitny głos wydobywający sie z automatycznej sekretarki.
- Bli, czy Ty się rumienisz?- zapytała zaintrygowana
Lilly.
Zmarszczyłam brwi i dotknęłam moich policzków. Gorące.
Szybko znalazłam wymówkę.
- Tak, mama stwierdziła, że w domu jest zimno i włączyła
dodatkowe ogrzewanie. Wiesz, że nie jestem typem zmarzlucha- zaśmiałam się.
Lil krzywiła się jeszcze chwilę, ale zaraz grymas
zastąpił uśmiech.
- Moja mama dzisiaj zapomniała o dyskotece. Chyba czegoś
ode mnie chciała, ale gdybym zapytała, o co chodzi, rozgadałaby się i
skończyłoby się na tym, że nie poszłabym. A tego nie chcemy.
Zapadła chwila ciszy.
- Ta wypowiedź nie miała sensu- odpowiedziałam i
wybuchłam śmiechem, co ona od razu mi zawtórowała.
#Od Autorki
I’m back!!!Ale mi Was cholernie brakowało…
Nie potrafię wytrzymać :)
Ale jest coś, co mnie martwi…
Niedawno miałam po… 17 komentarzy od różnych osób, a teraz mam 17 licząc z kilkoma spamami, czyli mam może z 10.
Co się stało? :(
I ten rozdział jest nudny, bo akcja dopiero się rozkręca ^^
A tak w ogóle… Mam wenę i masę pomysłów na to opowiadanie. Zastanawiam się jedynie, gdzie w nich są chłopaki :P
Ale nie martwcie się! Jam coś wymyślę! :D
Kocham <3
Niall’s wife :)
P.S. http://ladiesxxx.blogspot.com/ <--- KLIK!!!
Nie no kobieto... Ten rozdział jest tak zajebisty, że aż za bardzo.
OdpowiedzUsuńJa już chcę wiedzieć co wydarzy się na tej dyskotece, no!
Dodawaj szybko następny i nie zamartwiaj się komentarzami. Pisz sama dla siebie i dla stałych czytelników ;)
Czekam na nn.
O jesteś ! ;*
OdpowiedzUsuńAaaaaaa! Uwielbiam Cię !
Jak dobrze , ze wróciłas. Ciekawe jak to się rozkręci ;DD
Kocham
Bella ♥
http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
Jest fajnie.
OdpowiedzUsuńHej, właśnie rozpoczęłyśmy pisanie naszego pierwszego bloga. Dopiero pojawili się bohaterowie i chciałyśmy zaprosić Cię do nas abyś wyraziła swoją szczerą opinię, a jeśli Ci się spodoba to fajnie by było gdybyś dodała się do obserwatorów i została z nami dłużej :)
http://love-fear-hope.blogspot.com/
Pozdrawiamy Effy oraz Kerry ♥
Popieram moje poprzedniczki - blog jest wspaniały. Życzę Ci weny do dalszych wątków, a przy okazji zapraszam na: http://you-love-me-and-i-love-you.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWiesz,że Cię kocham??? Tsa to już pewniie wiesz :-)
OdpowiedzUsuńZnów mnie zamurowało, cześć w której pozornie nie ma zbyt dużej akcj, a Ty zrobiłaśz tego no myślę, że mogę napisać arcydzieło :-)
*_____*
Najlepsze jest, że z części na część jest co raz ciekawiej... coś czuję, że to opowiadanie będzie genialne :-)
Pisz szybciutko:***
Bedę czekać.
Domii Styles
z góry przepraszam za spam, jeśli będzie ci przeszkadzał po prostu usuń go (:
OdpowiedzUsuń„Tylko dlaczego skoro szaleją za nim dziewczyny z połowy Nowego Yorku on stara się o tą jedną, do której najwyraźniej nic nie czuje?” – serdecznie zapraszam na rozdział piąty na blogu Last Years Event, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś wyraziła szczerą opinię na jego temat (;
www.lastyearwithlou.blogspot.com
Blanca kręci z Thomasem? a Thomas to przecież chłopak Magg O.o CO jest ?
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, ze dowiem się w następnym rozdziale :D
Kocham cię <3 Świetnie napisałaś, o co ci chodzi ? :/ Szybko nowy rozdział bo mnie ciekawość zżera co stanie się na tej dyskotece ! Już do pisania, szybko !
Kocham <3
Zayn`s wife ♥ (Blanca)
[SPAM]
OdpowiedzUsuń"Ku jej zaskoczeniu chłopak zaciągnął się ostatni raz, po czym rzucił niedopałek na trawę i przydeptał butem. Posłał jej ten sam szelmowski uśmiech co rano i popatrzył w niebo. Gdy jedna z gwiazd mrugnęła wprost do niego, zatrzymał na niej swój wzrok. Wyprostował się i zamknął oczy, a gdy je ponownie otworzył, jej już nie było."
Serdecznie zapraszam na http://dolor-maldito.blogspot.com , może historia Cię zainteresuje i zostaniesz na dłużej? <3
Jej w końcu wróciłaś !!!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam że dopiero teraz komentuje , ale , ale co ? Zresztą sama nie wiem , w każdym bądź razie przepraszam . Co ty gadasz , rozdział nudny ? Czy tyś się przypadkiem gdzieś nie jebła ? Jest zajebisty ( Jednym słowem , bo jakbym napisała jaki jest dokładnie to dostałabym szlaban za zbyt długie przesiadywanie na internecie , bo trochę by mi to zajęło ) Następny ! Proszę !! Załóż sobie zakładkę " SPAM " , bo będą ci spamować pod rozdziałami , a zgaduję że tego nie chcesz . Szybciutko dodawaj następny , bo już nie mogę się doczekać !!
Czekam , pozdrawiam i życzę weny
~Loczek^^
________________
Zapraszam na pierwszy .
http://moja-historia-1d.blogspot.com/
Jejciu ale fajne :D
OdpowiedzUsuńOrganizujemy dyskotekę o.O
Jejku, niedorzeczne :P
Ja + Cała reszta, która wszystko robi źle = Katastrofa gwarantowana :D
Nie, no telepatia jest możliwa.... Cholercia, siedzisz mi we łbie.. This is not fair.. Whatever :P
Szukuj się na ostre Piżama party *.*
Ladies PL zrobią jeden wielki huk <3
Na zakończenie cytacik
" - Klaudia głupieje.
- Nie, ja jem." :D
Hahahah padłam :P
Buziaki :********
Harry's wife :)
Harry to już twoja decyzja, ale pamiętaj jak Cię wykorzysta to już nie będzie moja sprawa . Masz jeszcze dużo życia przed sobą . Jesteś mądrym, ładnym chłopakiem . Znajdziesz sobie o wiele lepszą nić ta Taylor . Przyjaźń z nią to był mój największy błąd,uwierz . Ona też mnie wykorzystała, a dla tego, że chciała abym nauczyła ją jak być sobą . Niestety, ale później już nigdy się do siebie nie odezwałyśmy. Harry, zastanów się nad tym czy to dobry pomysł - Na blogu . http://sick-me.blogspot.com Pojawił się 1 rozdział . Zapraszam <3
OdpowiedzUsuńWoW.... Brak mi słów... To jest zajebiste !
OdpowiedzUsuń[SPAM]
Chciała bym Cię serdecznie zaprosic na mojego nowego bloga. Mam nadzieje ,że wyrazisz swoją opinie na temat bloga.
http://reason-to-smilex.blogspot.com/