środa, 4 lipca 2012

Część 19


Nagle usłyszałaś otwieranie i zamykanie drzwi, kroki w salonie, znowu otwieranie i zamykanie. Byłaś odwrócona plecami do wejścia, ale byłaś pewna, że ktoś wszedł do pokoju. Mocno zamknęłaś powieki wmawiając sobie, że to nie Harry. Jednak Twoja podświadomość wiedziała, że on zaraz wpakuje Ci się do łóżka. Zaraz... Nie? Usiadł na fotelu obok i zaczął:

H: (T.I.), śpisz?

Pozostałaś w milczeniu mając nadzieję, że nabierze się na Twój udawany sen i wyjdzie. Ale nie! On został.

H: Śpisz.... Trudno...Wiesz.... Poćwiczę sobie... Póki nie będę gotowy... Na taką rozmowę... Tak twarzą w twarz.... Huuuuu... Nawet teraz się stresuję..... Bo ja... Uffff.... Harry, weź się w garść.... Nie. Nie dam rady. Nawet teraz, kiedy nie jesteś świadoma tego, co chcę Ci powiedzieć. Nie. Powiem. Teraz albo nigdy. (T.I.). Nasza znajomość nie zaczęła się najlepiej. Dostałaś drzwiami.- zaśmiał się lekko- Mam nadzieję, że mi to wybaczyłaś. Potem... To wszystko potoczyło się tak szybko. Ja... Kocham Cię tak bardzo.... Jeszcze nigdy nie robiłem tego, ale... Strasznie chciałbym, abyś poznała moją rodzinę. Moja mama codziennie musi mnie wysłuchiwać, jak opowiadam o Tobie, jak składam relacje z dnia spędzonego z Tobą, jak opisuję moje uczucia, które żywię do Ciebie.... Tak chciałbym Cię do niej zabrać od razu, ale to chyba za wcześnie... Nie czułabyś się chyba jednak zbyt komfortowo w towarzystwie obcych ludzi, a ja nie chciałbym Cię zrazić.... A może zabrałbym z nami chłopaków? No tak... Nie odpowiesz mi.... Cóż, porozmawiam z Tobą jutro. Tak. Już jutro. Jak najszybciej. Nie chcę zwlekać. Zaraz... A co, jeśli to za szybko? Och, nieważne. O tym jutro... chyba... Kolorowych snów, Skarbie. Wiesz, że tak słodko śpisz? Jesteś cudowna. Dobranoc.

Pojedyncze łzy spływały Ci po policzkach. Drzwi otworzyły się, zamknęły, kroki, otworzyły, zamknęły. Nie mogłaś uwierzyć. On naprawdę chce zaprosić Cię do siebie. Wow! Super. Jednak nie chciałaś już o tym myśleć. Zasnęłaś.

4 luty, godz.: 10.00
________________
Poczułaś czyjeś ruchy na łóżku. Szybko odwróciłaś głowę w kierunku, z którego pochodziły.

T: Harry?!- rzuciłaś nie myśląc jeszcze.

K: Nie! To tylko ja, Emma. Dlaczego myślałaś, że to Harry? I skoro już mnie obudziłaś, to co robisz w ogóle w moim pokoju?

T: W sumie... Nie wiem, czemu tak pomyślałam. A jestem u Ciebie, bo Hazza jest u mnie.

E: Ciekawie było?

T: (zawahałaś się, czy powiedzieć o ‘próbie’ Harolda) Nie. Obejrzeliśmy film, a potem Harry odegrał małe przedstawienie. Innym razem. J

E: Eehhh... Niech Ci będzie. Zbieraj pupę i wracaj do pokoju, bo to łóżko pomimo wszystko jest za małe dla nas dwóch.

T: Okej, już wracam.

Wstałaś tak szybko, że natychmiast z powrotem upadłaś na łóżko, bo poczułaś się, jakby ktoś Ci głowę na pół właśnie przecinał.


T: Fffffffff... –zasyczałaś- Ałaaa, boli.

E: To niech przestanie, bo ten maraton filmowy był za długi i jestem śpiąca.

Uśmiechnęła się lekko.

T: Yhm... Już idę.

Tym razem wstałaś powoli i w równie szybkim tempie podążyłaś do swojego pokoju. Weszłaś. Harry jeszcze spał, więc wzięłaś ciuchy i ubrałaś się w łazience. Kiedy wyszłaś wyglądałaś tak:


Pomimo zimy słoneczko dawało popalić.
Usiadłaś na fotelu obok Twojego łóżka i uważnie przyglądałaś się Hazzie. W końcu przeciągnął się, usiadł na łóżku, rozejrzał się i jego wzrok zatrzymał się na Tobie.

H: Hej.

T: Hej. Jak się spało?

H: Bardzo dobrze, ale w nocy słyszałem chłopaków za ścianą. Jeśli dorwali się do mojego pamiętnika to...

T: Czekaj, co? Prowadzisz pamiętnik?

Z trudem powstrzymałaś się od uśmiechu.

H: Nie mam się komu wygadać, więc piszę.

Spuściłaś głowę. Zasmuciłaś się wiedząc, że Harry nie ufa Ci na tyle, żeby się wygadać.

H: Nie, nie o to mi chodziło. Piszę tam o tym, jaka jesteś cudowna, jakie emocje towarzyszyły mi przy każdym Twoim spojrzeniu na mnie i tym podobne.

Spojrzałaś na niego, a on uśmiechnął się ciepło, podszedł do Ciebie i przytulił.

T: Harry...

H: Tak?

T: Jesteś strasznie zimny.

H: Ou, przepraszam.

Odprzytulił* się od Ciebie.

T: Harry, nie o to chodzi.

Dotknęłaś jego czoła. I krzyknęłaś do Emmy.

T: Em, dawaj termometr!

H: (T.I.), spokojnie. Nic mi nie jest.

T: No nie wiem. Powinniśmy pojechać do lekarza. Idę po Liama. Zawiezie nas. A jak Em przyniesie termometr zmierz sobie temperaturę.

N słuchałaś odpowiedzi, poszłaś do chłopaków. Weszłaś, było otwarte. Chłopcy nadal spali w salonie. Bez dłuższego zastanowienia podeszłaś do Painta i szturchając go wołałaś:

T: Liam! Wstawaj! Harry jest chory! Zawieź nas do lekarza! Szybko, proszę!

L: Hm?

T: Wstawaj! Harry jest chory!

L: Aaa.... Było tak od razu. Już wstaję.

Podniósł się, udał do pokoju i po dwóch minutach wyszedł ubrany z kluczami w ręce.

L: Jedziemy?

T: Tak.

Wyruszyłaś do Was po Hazzę.

L: Wow! Stary, nie wyglądasz najlepiej.

T: Zmierzyłeś?

H: Tak. Tylko 37 i 7.

T: Boże! Harry!

Zawsze byłaś panikarą w kwestii zdrowia.

H: Nic mi nie jest.

L: (T.I.), Harry ma rację. To tylko..

T: Gorączka. Wiem. Moja ciocia zawsze mówiła, że lepiej nie ryzykować ze zdrowiem.

L: Może zrobimy tak: Jeśli za dwie godziny Harremu nie przejdzie- pojedziemy do lekarza. Stoi?

T: Yy... Nie wiem.

H: Już czuję się lepiej.

T: I nie mówisz tak, żeby mnie uspokoić?

H: Nie.

T: Na pewno?

H: Na pewno.

T: Niech Wam będzie. Ale i tak musisz wziąć Apap.

H: Leki?!

T: Tak. Nie lekarz, więc leki. Kłania się specjalistka od wszelkich przeziębień.

Ukłoniłaś się.

L, H: ???

T: Jak byłam mała to chorowałam prawie co dwa tygodnie.

L,H: Aha.

T: Odliczanie czas zacząć. Jest 11.10. Jeśli nie przejdzie Ci do 13.10 jedziemy do lekarza.

H: Na pewno mi przejdzie. Z taką pielęgniarką...

Uśmiechnął się cwaniacko.

T: Chciałoby się. Ale tak się niefortunnie składa, że ja nie lubię zarazków. Liam się tobą zajmie.

L, H: Co?!

H: Ej, związek ma jakieś zasady. Na przykład: w zdrowiu i w CHOROBIE!

Nie odpowiedziałaś, tylko wyszłaś po Apap. Do apteki daleko, ale to nic. Jego zdrowie ważniejsze. W połowie rozpadało się jak nie wiem. Wróciłaś z Apapem cała mokra, a chłopaki grali w salonie na Playstation.

T: Harry! Nie siedź na podłodze! Bo się doprawisz.

Zaczęli chichotać.

H: Masz rację. Troszkę mi się zimno zrobiło.

Razem z Liamem wybuchli śmiechem.

T: Zaraz, zaraz... Harry, Ty tylko udawałeś!

Opanowałaś się i zmierzając w jego kierunku z rozłożonymi ramionami mówiłaś:

T: Skarbie, może się do mnie przytulisz? Jest mnie też jest dość zimno.

Hazza wstał i powoli szedł do tyłu, aby się od Ciebie oddalić.
To była kara. Ty cała mokra, a on w samych bokserkach. Mmm... Zemsta!

H: Ależ kochanie, naprawdę nie trzeba....

Patrzył na Twoje mokre ciuchy z przerażeniem.

T: Nalegam!

Rzuciłaś się na niego przewracając go tym na kanapę. Kiedy był już cały mokry wstałaś.

T: A teraz Ci ciepło?

Patrzyłaś na niego, a on trząsł się z zimna.

H: Dziękuje ksssiężniczko. Niestety nie pomogło.

T: Ależ nie ma za co.

Uśmiechnęłaś się przebiegle.

H: Przepraszam, ale ja kocham, jak się złościsz.

Liam turlał się już ze śmiechu. Spojrzeliście na siebie porozumiewawczo.

H: Na trzy. Raz..., dwa..., trzyyyy!

Podbiegliście do Liama. Ty wzięłaś go z nogi, Harry za ręce. Chwile potem wylądował na balkonie. Zamknęliście go na klucz. Chwilę się dobijał, ale zrezygnował.

H: Jak trochę zmoknie to mu mina zrzednie.

T: Tak. Potem Apap faktycznie może się przydać...J

H: Heh... Tiak...

T: O rany! Emma! Jest w pokoju?

H: Nie wychodziła, więc pewnie tak.

Szybkim krokiem udałaś się do Emmy. Spała.

*Odprzytulić- przestać przytulać.
----------------------------------------------------------
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale moja mama miała urodziny. Piszcie, co Wam się podobało. Dziękuję Wam, że mnie odwiedzacie. :)

10 komentarzy:

  1. Podobało mi się jak cała mokra przytuliłam Harrego.. Szkoda że nie krzyknęłam -TULIMY!-..
    Kurde użyłaś pomysłu który miał pojawić się u mnie w 11 rozdziale! No trudno wymyślę coś innego...
    Łejkam na nexta..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Jeśli chodzi o ankietę ile ma być rozdziałów powiem tyle PONAD 40 I NIE MASZ NIC DO GADANIA!
      No to tyle chciałam dodać..

      Usuń
    2. Kurczę, nie wpadłam na TULIMY! A jeśli chodzi o pomysł to sorki, nie chciałam. I dzięki, że chcesz 40, ale mnie to nie pomaga. Zaufaj mi. Nowe będzie lepsze i poznają się w troszkę lepszych okolicznościach. A może już się znają? Hmmm... Muszę to przemyśleć :)

      Usuń
    3. Spoko wymyślę może coś lepszego od tego.... No a TULIMY pasowało by tu idealnie!
      Ale lepiej żeby w nowym opowiadaniu poznali się bo jak będą się znali to tak jakoś mniej ciekawie.. Albo zrób tak jak u mnie na początku.. Nie obrażę się jak tak zrobisz :) xxX

      Usuń
    4. Dzięki, ale postaram się sama coś wymyślić. W sumie to już wymyśliłam :)

      Usuń
    5. Wymyśliłaś? Wróży to coś dobrego.. Już nie mogę się doczekać kiedy założysz new bloga..

      Usuń
    6. Nowego bloga? Nieeee. Nowe opowiadanie będzie na tym blogu, jak skończy się to.
      Jeszcze trochę :)

      Usuń
    7. Nie smuć się. Żyj chwilą i ciesz się nią! :)

      Usuń
  2. Fajne :)
    Lubię to :D
    SKarbie chodź się przytul :P
    Harry's wife :)

    OdpowiedzUsuń